Książki Innych Wydawnictw: Iwona Zajfryd, Śladami szeptów

68,00  z VAT

Status: Dostępna; wysyłka w 24 godziny + czas dostawy
Wydawnictwo: wydano nakładem autora
Oprawa: miękka
Rok wydania: 2025
Liczba stron: 478
Stan: nowy, pełnowartościowy produkt
Model: 9788393524419
Język: polski
Nr wydania: wydanie II
Wymiary: 148 x 208 mm
Dane producenta: izajfryd@gmail.com

14 w magazynie

Opis

O KSIĄŻCE:
Szeptuchy?

– Ot zwykłe wiejskie babki – ktoś powie.

To z powodu szeptuch wyjechałam na Podlasie. Na miejscu potwierdziły się moje przypuszczenia:
– Nie można, a nawet nie należy pisać o szeptuchach w oderwaniu od krainy, w której żyją, w której się wychowały, którą wchłonęły i która wchłonęła je. Stąd są ich rody. Podlasiacy odnoszą się do szeptuch oraz wyrażają się o szeptuchach z szacunkiem i dystansem. Mają swiadomość, że kobiety te były lekarstwem na każdą ich potrzebę, chorobę i każde zło. Chcę, żeby czytelnik całym sercem poczuł ten region. Jego klimat i filozofię życia jego mieszkańców. Żeby zrozumiał dzieło szeptuch. Żeby wiedział, czym ono jest spowodowane i uwarunkowane oraz w czym osadzone. Żeby poznał jego pierwotną przyczynę i by wiedział, czym jest archetyp kobiety i na czym polega istota czystej natury.

Szeptuchy mają swój wewnętrzny rytm oraz pierwotną intuicję. Ich widzenie jest czyste i niezakłócone. Posiadają instynktowną wiedzę o duszy, potrafią się w nią wsłuchać. Szeptucha to kobieta dzika. Nie jest to jednak kobieta nieobyta, niepotrafiąca, zła, drapieżna, niszcząca. Jest dzika w sensie pierwotnym. Taka, która żyje w zgodzie z naturą oraz jest zintegrowana wewnętrznie. Która w sobie słyszy intuicję oraz instynkty. Niezależnie od tego, jakie masz zdanie na temat szeptuch oraz tego, co robią, to niezmiennym pozostaje fakt, że one były i są. A co do ich przyszłości? Trudno ją przewidzieć.

Życie ma pewną wspaniałą, a zarazem groźną cechę – jest nieprzewidywalne.
Iwona Zajfryd

FRAGMENT KSIĄŻKI:
Kilka miesięcy po napisaniu reportażu Śladami szeptów, za każdym razem kiedy czytałam ten tekst, coraz bardziej wydawał mi się on nieswój, jakby przedstawiał rzeczywistość nie z naszego ziemskiego świata. Jakbym napisała o nieistniejącej, wymyślonej czasoprzestrzeni, baśni, gdzie czas płynie z inną, wolniejszą niż w matrixie prędkością, a rytm życia wybrzmiewa nostalgiczną nutą. Im moja rozłąka z Podlasiem była dłuższa, tym te odczucia nabierały na sile. Stawało się to dla mnie coraz bardziej i na tyle dokuczliwe, że przyszedł czas na zadanie sobie pytania: – Dlaczego?

Śladami szeptów napisałam w rytmie Podlasia. W rytmie wiatru, słońca, szumu liści, spokoju, śpiewu ptaków, radości i zabawy. W rytmie tajemnicy, milczenia i dobrostanu. W rytmie szeptów i wysokich wibracji. Tym wszystkim przywitało mnie Podlasie, tym mnie ugościło i tym nasyciło. Podlasie pozwoliło mi również doświadczyć magii. Wyobraź sobie gromadzenie materiału, na podstawie którego napiszesz tekst. Szukasz ludzi, kontaktów, dzwonisz, mailujesz, umawiasz się, potwierdzasz i przekładasz spotkania, bo coś komuś wypadło, pilnujesz dat i godzin. Spory zamęt. Wyjechałam na Podlasie wiedząc jaki mam do zrealizowania cel. Wystarczyło, że rano otwierałam oczy i wychodziłam z domu a dostawałam wszystko to, co było mi potrzebne. Zawsze znajdowała się na mojej drodze właściwa osoba i sytuacja. W krótkim czasie stało się to dla mnie tak bardzo oczywiste, że zaczęłam chcieć tego stanu coraz więcej i więcej. I wiesz co? Tak się działo. Bez planów i zabiegów o ich zrealizowanie. Czyż to nie jest magia? Wiedz ponadto, że nie pojechałam na Podlasie na gapę i nieprzygotowana. Nauczona matrixowymi zwyczajami miałam ze sobą gruby notes z osobowo-lokalizacyjnymi informacjami.

Gdy mentalnie wróciłam do spędzonego na Podlasiu czasu i sytuacji, jakich tam doświadczałam, oraz odcięłam galopujące nie wiadomo za czym myśli, to jednocześnie wrócił do mnie podlaski spokój i przyszła odpowiedź na pytanie dlaczego. To długotrwała rozłąka zrobiła swoje. Drugi wniosek, który pojawił się przy okazji to taki, że koniecznie trzeba oczyszczać myśli. Z taką częstotliwością, żeby nie zdążyła zapalić się w nich czerwona lampka.

Reportaż to prosta forma. Przez to, że właśnie taka jest, to paradoksalnie jest jednocześnie bardzo trudna. To zapisane krótkimi zdaniami i pojedynczymi wyrazami kadry. Rytm reportażu Śladami szeptów to rytm Podlasia. Każda nuta została w nim bardzo dokładnie przeze mnie przemyślana. Każda nuta brzmi. Narracja należy tylko do Ciebie.

Pokłoń się naturze i przyjmij spokój. Może infantylny, może banalny i nudny. Prawdziwy.

ze Wstępu